czwartek, 24 lutego 2011

"Rady nie od parady czyli wierszyki z morałem" Małgorzata Strzałkowska


W swojej pracy z dziećmi oprócz dzieci lubię to, że dzieci dzięki mnie mogą stykać się z książkami (tak, tak, notorycznie je do czytania zachęcam), ale i ja dzięki dzieciom z książkami stykać się mogę.
Zatem ogromna była moja radość gdy pewnego poranka zauważyłam w rączce uroczej dziewczynki książkę - i to nie byle jaką - bo... lekturę, jak zostałam powiadomiona!
I to świetną lekturę- jak zostało wykrzyczane ku mnie również !
Zachwyciłam się tym bardziej, gdy zobaczyłam na okładce nazwisko autorki - pani Małgorzata Strzałkowska. No tak, przecież ja uwielbiam tą Panią, uwielbiam wszystko co wyjdzie spod jej pióra. Zatem i dzieciaki musiały ją polubić!
Dlatego tym bardziej ucieszyłam się, że "Rady nie od parady, czyli wierszyki z morałem" moi ukochani drugoklasiści przerabiają na zajęciach. I się im podobają, i... nie zastanawiając się zasiedliśmy wszyscy do wspólnego czytania.
Achów i ochów była pełna sala. Niektórzy się śmiali (całkiem prawidłowa reakcja), niektórzy komentowali (w sumie też całkiem poprawnie), a nie którzy gdy ja czytałam część wierszyków- porad recytowali z pamięci razem ze mną! Szok! Moje dzieciaki, aż tak zainteresowane?
Dwadzieścia minut czytania minęło jak z bicza strzelił, a nam było mało! Nasz apetyt na wierszowane porady, podane w tak humorystyczny i sympatyczny sposób rósł, a zatwardziałe serca i ...uszy twardszych zawodników... skruszały i przysiadły się do mnie...prosząc "Czy może Pani od nowa?"
No cóż mogłam! I mogłabym tak bez końca, bo za każdym razem odkrywałam coś nowego co mnie w wierszykach pani Strzałkowskiej cieszyło, zadziwiało i bawiło.  Szkoda tylko, że dzwonek wzywał uczniów, w tym właścicielkę użyczonej książki na lekcję, bo pewnie pod koniec dnia recytowalibyśmy wszyscy wiersze pani Małgosi na pamięć!
A tytułowe rady... myślę, że w tym ciekawym sposobie podania nawet najoporniejszym przypadkom wryły się tam gdzie trzeba.
Teraz szkoda nam tylko, że nie mamy pozostałych książeczek Pani Strzałkowskiej w naszej świetlicy, bo coś czuję, że nie tylko ja byłabym ich zagorzałą fanką!

A czytanie umiłał nam Pingwin- Zakładka- prawda, że uroczy?:)
Wszyscy polecamy i zgodnym świetlicowym chórem stawiamy ******6****** ! Dodam jeszcze, że książka też pięknie wydana, ilustracje naprawdę ładne- nie straszą, lecz zachęcają do oglądania i czytania. To lubimy!

M. Strzałkowska, "Rady nie od parady czyli wierszyki z morałem", wyd. Czarna Owca, Warszawa 2002, s. 68.

5 komentarzy:

  1. Jej, świetnie, że dzieci w takim wieku już zaczynają kochać książki ;).
    To musiała być naprawdę świetna przygoda, sama chciałabym posłuchać wierszyków pani Małgosi w tak miłym towarzystwie ;).
    A Pingwin-Zakładka naprawdę śliczny! ;D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciesze się z maluchy dzięki takim pisarką odkrywają uroki literatury i są z tego powodu zadowolone.
    To bardzo krzepiące :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam te Twoje dzieciaki. Miłośników literatury wychowasz społeczeństwu! Cudownie ^^.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kaś aż zachciało mi się być taką drugoklasistką, która słucha jak czytasz te mądre rady ;).
    A pingwinek jest przeuroczy :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozdrawiam serdecznie!

    Małgorzata strzałkowska

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...